A może rzucić to wszystko i wyjechać w… lubuskie!

Cześć. Tu Sławek z Pastwiskowe. Pozwól, że oprowadzę Cię po naszej farmie. Tam, gdzie czas płynie wolniej, a problemy życia codziennego wydają się mniejsze. Gdzie nie dociera szum (a może hałas) świata powszedniego z całą jego krzątaniną. Tu odpoczywamy, tu nabieramy sił, tu odzyskujemy spokój ducha. Tu odnalazłem swoje miejsce na ziemi. Pastwiskowe jest dla mnie, mojej rodziny i przyjaciół azylem. Mógłby ktoś powiedzieć, że to tylko kawałek ziemi w podwolsztyńskiej wsi. I można by mu przyznać rację. Z drugiej jednak strony, to kraina stworzona z piękna, marzeń i pasji. I ja mam to szczęście, że mogę na niej… gospodarzyć. Chciałbym tym z Tobą podzielić. Nie tylko płodami, ale również i pewną ideą. A zaczęło się tak…

Farma pastwiskowe z loty ptaka widoczne wszystkie budynki gospodarcze

Nie miała baba kłopotu, kupiła sobie ciągnik

Od razu uściślę. Nie baba tylko kobieta, a konkretnie żona Justyna, i nie kupiła sobie, tylko mi (na rocznicę ślubu). I nie ciągnik, tylko niewielki japoński traktorek marki Iseki. A jak wszyscy wiemy, faceci rozwijają się do 11 roku życia - później tylko rosą, a chłopca od mężczyzny różni tylko cena zabawek, to jak się zapewne domyślacie, sprawiło mi to tak dużą frajdę, że zapragnąłem więcej. A konkretnie jakieś 25 hektarów… To oczywiście tylko anegdota. Pastwiskowe to znacznie, znacznie więcej. A teraz już nieco poważniej.

Przez wiele lat, wspólnie z Justyną, rozwijaliśmy naszą wolsztyńską firmę produkcyjną. Z czasem przedsięwzięcie urosło, stawało się mini-korporacją z nieodłącznymi procedurami, biurami, managerami, procesami i całą tą biznesową nadbudówką. Nasza rola „ograniczyła” się do funkcji nadzorczej. W pewnym momencie zdaliśmy też sobie sprawę, że brakowało nam tej pierwotnej, organicznej pracy. Zatęskniliśmy za tworzeniem od podstaw rzeczy i miejsc pięknych, w czym Justyna jest mistrzynią, które mogliśmy wspólnie, po małżeńsku (niemal intymnie), kreować - mając całość pod opieką i kontrolą. Ta tęsknota, była impulsem do wykonania pierwszego kroku. Zakupu 9,5 ha zimą 2023. Potem nastąpił krok kolejny, czyli… rosół z kury. A wspominałem już o traktorku?

Rosół z kury i dlaczego!

Wreszcie coś o zwierzętach! No tak masz rację. W końcu Pastwiskowe to farma. Już spieszę wyjaśniać. Jestem leśnikiem z zamiłowania i wykształcenia, prowadzę pasiekę, mieszkam na wsi wśród lasów. Można powiedzieć, że z naturą mam za pan brat. Dla własnych potrzeb zacząłem hodować kurczaki. Jak się okazało, ich mięso nie ma porównania do „marketowego”. Jest o niebo lepsze. To zupełnie inna liga. Powiedzieć, że mięso kurek z wolnego wybiegu jest zdrowe to nic nie powiedzieć! Zastanawiasz się czemu?

Kurczaki pastwiskowe na pastwisku

Propaguję chów naturalny, tradycyjny (i mam traktorek!). To jest prawdziwy wolny wybieg, gdzie zwierzęta widzą słońce, czują wiatr i mogą rosnąć w środowisku niemalże naturalnym. Ponadto są bezpieczne, strzeżone, ogrodzone, doglądane. Karmione paszami, które w większość wytwarzamy sami z naturalnych i ekologicznych ziaren. Nie dziwi zatem, że ich mięso ma inne walory. Te zdrowotne i te smakowe.

Kiedy odkryłem różnicę pomiędzy produktami ogólnodostępnymi a tym, co sam wytworzyłem i co serwuje nam na co dzień Justyna, wiedziałem, że już nigdy nie powrócę do „gotowców”. Rosół z „mojej” kurki smakuje, pachnie i wygląda wręcz cudownie! A ponadto jest mega zdrowy i wręcz pierwotnie naturalny. Znajomi się zajadali. Prosili o więcej. A ponieważ stadko się w międzyczasie powiększyło mogłem ich obdarować. A ty? Spróbujesz?

Tak dochodzimy do kroku trzeciego. Zwierzątek.

Baranie nie jesteś sam!

A więc traktorek… Dobrze. Już nie będę. Zbiorowość kurczaków rosła. Wkrótce za towarzyszy przybyły im owce – a konkretnie dorpery. Rasa mięsna. Dość wymagająca. Ich jagnięcina aż rozpływa się w ustach. Prócz delikatność pozbawiona jest charakterystycznego zapachu. Mięso wartościowe, organiczne, przepyszne i… pachnące.

Owce i małe jagnięta pasące się na farmie

Do pełni szczęścia brakowało nam bydła. Postawiliśmy na Aberdeen angusa. Parę sztuk pasie się dziś w otwartych zagrodach. Mięso angusa to jeden najlepszych na świecie steków. Miłośnicy wołowiny znają doskonale ten marmurkowy rarytas. Wkrótce sam będziesz mógł spróbować!

Czarny byk black angus stojący na pastwisku

Dobrze naoliwiony traktorek

Miało być dobrze naoliwiona maszyna, ach ta autokorekta… Chodzi o to, że farma jest dobrze naoliwioną i sprawnie funkcjonująca organiczną maszyną, która się odradza w precyzyjnych cyklach. Przyroda pod tym względem jest nie do podrobienia! Stado kurek, karmione zdrową paszą „przemieszcza się” w chicken-tractorach z jednego miejsca w inne pozostawiając po sobie organiczny nawóz i wydziobaną i wydeptaną trawę, która wkrótce odrasta zieleńsza, mocniejsza i soczystsza.

Na tej odrodzonej łące wypasane są owce i bydło. A to co zostanie, przetwarzane jest w siano – kolejne pożywienie stada. A teraz wyobraź sobie, że po tym każdym cyklu biosystem odradza się mocniejszy i zdrowszy. Gleba jest żyźniejsza. Nieeksploatowana ponad miarę rośnie! Tak jak wszelkie przebywające na niej i zależne od niej stworzenie. Czyż natura stworzona przez Boga nie jest cudowna, logiczna i spójna?

Chicken tractor naszego projektu

Olej bardziej jadalny

Na farmie działa tłocznia. Na zimno. Wg znawców przedmiotu olej z ostropestu, rzepaku czy słonecznika ma podobne (jeśli nie lepsze) walory niż wychwalana wszem i wobec oliwa z oliwek. To jeszcze nie koniec. W procesie tłoczenia na zimno stosujemy zasadę „zero waste”. Olej trafia do butelek, a bogate w białko wytłoki ziaren wracają jako pasza dla kurek.

Cesarzowi co cesarskie…

Uczyliśmy się od najlepszych. Na czele z amerykańskim farmerem Joelem Salatinem, który jest ,,ojcem” jeśli nie tysięcy to na pewno setek podobnych farm rozsianych po całym świecie. Idea jest taka, aby pozwolić przyrodzie robić swoje. W tym procesie wszystko się zazębia i pasuje jak puzzle. Trzeba jedynie całość sprawnie przygotować i puścić w ruch dobierając odpowiednio gatunki i dbając o różnorodność dobrostanu. Następnie czekać nie ingerując. To całkowa opozycja do - obcej nam - hodowli przemysłowej. Podglądamy ranczera z Wirginii i jego pracę z ciekawością i staramy się adoptować jego wytyczne na farmie Pastwiskowe.

Jest jeszcze jeden człowiek i pasjonat, który nas inspiruje. Rodak - pan Tomasz Majda. Jesteśmy pod wrażeniem jego pasji i troski o dobrostan zwierząt.

Świadomy odbiorca - czyli nie dla produktów żywnościopodobnych!

Wiemy, że podobnie jak my, cenisz zdrowie na talerzu. Nic w tym dziwnego. Z roku na rok obserwujemy trend, który pokazuje, że rośnie grupa świadomych odbiorców. Ja, Ty i nam podobni chcemy - wręcz żądamy – jeść zdrowo. Jesteśmy w tym bezkompromisowi. Nie akceptujemy faktu, że często na sklepowych półkach zalega – jakby to ująć w miarę delikatnie – bezwartościowy produkt żywnościopodobny! Napchany chemią i konserwantami o zerowym poziomie odżywczym i ujemnych walorach zdrowotnych. To nie jest droga, którą chcielibyśmy podążać. Dlatego proponujemy Ci bezpieczną organiczną żywność z gospodarstwa Pastwiskowe.

I pamiętaj proszę, że to co pochodzi z Pastwiskowe, a wyląduje na Twoim talerzu, wyląduje też na moim. Więc dbam o jakość mając na uwadze to, że karmię nie tylko siebie, ale też moich najbliższych najbliższych.

Dzieci są najważniejsze

Wiele naszych działań wynika z troski. A dbamy najbardziej o oto, co nam najbliższe. Dzieci! Jako rodzice trzech wspaniałych córek - Klaudii, Julii i Ani – wiemy, co to troska. Może nawet bardziej niż byśmy chcieli…

I tu dochodzimy do sedna sprawy – świadomości tego, co kładziemy na talerz. Nie będę się tu zbytnio rozpisywał – wiesz o co chodzi. My – jako rodzice – też wiemy. I dokładamy wszelkich starań, aby posiłek serwowany naszym córkom był najlepszy i najzdrowszy z możliwych.

Kończ pan, czytania oszczędź

Chciałbym aby to wybrzmiało. Dzięki farmie Pastwiskowe mogę coś wspólnie robić z żoną. Justyna ma wielki talent do tworzenia pięknych miejsc. Jest otwarta na ludzi. Taka praca, niejako powrót do korzeni, dobrze nam robi. Dobrze też, że mąż i żona mają wspólne zajęcie. Kiedyś pracowaliśmy razem i byliśmy w pracy razem, po pracy razem i to było po prostu.. fajne. I trochę nam tego brakuje. Teraz znów mamy szansę odtworzyć te doświadczenia.

Z Justyną jesteśmy ludźmi, którzy uciekają od zgiełku i korporacyjnego życia w firmie, którą tworzyliśmy wspólnie od zera ponad 20 lat temu. Firma urosła na tyle, że przestaliśmy czuć z nią tę intymną więź. Teraz nadal się nią zajmujemy, ale poszukiwaliśmy – i znaleźliśmy coś, co jest bliższe naszym duszom. Tu możemy działać wspólnie tworząc ciepłą i klimatyczną enklawę.

Nie nastawiamy się na produkcję komercyjną. Sprzedaż jest wynikiem nadmiaru i chęcią podzielenia się dobrem, a nie potrzebą zarabiania na życie.

Tu, gdzie słychać śpiew ptaków podglądam naturę mając poczucie wolności. Dzięki przestrzeni, która pewnie wkrótce się powiększy o kolejne 15,5 ha, które planujemy kupić w ramach jednej wioski. Z dużo lepszą ziemią i dostępem do wody.

Co przyniesie przyszłość?

Niech czas płynie. Niech rzeczy biegną swoim torem. Niech się darzy. Krok po kroku będziemy upiększać i „meblować” naszą farmę. Bez pośpiechu. Z rozmysłem i w zgodzie z naturą.

Będzie staw, ryby. Nowie żyjątka. Może króliki, alpaki, kozy, kuce. Zobaczymy. Wszystko ma być blisko Ciebie i Twojej rodziny. Dzieciaki (te dorosłe też) będą mogły dotykać, poić, karmić, podglądać. Można boso! Be my guest.

Ścieżka, łąka, las, pole, kwiaty, spacer. Masz ten zapach? Słyszysz ten szum? Kojący i bezpieczny. A może czujesz już ognisko albo świeżo wyjęty z pieca chleb, oliwę w karafce, swojskie masło, dopiero co pokrojony pomidor z własnego ogródka, pieczoną jagnięcinę albo mgiełkę pary znad kociołka rosołu? Kto wie, może wkrótce spotkamy się w agroturystyce Pastwiskowe, gdzie czas płynie wolno, a troski zostawiamy za progiem. Bądźmy w kontakcie. Kiedy ruszymy pierwsza /y się o tym dowiesz.

...wspominałem już o traktorku?

Z serdecznymi pozdrowieniami Justyna i Sławek Estkowscy

Justyna i Sławomir Estkowscy właściciele farmy pastwiskowe

Kategorie produktów

Nasze najlepsze produkty.

Sprawdź kategorie produktów prosto z naszej farmy.

Zobacz wszystko